Diety

Dieta dr Ewy Dąbrowskiej

Aby skutecznie schudnąć poszukuje się różnorodnych diet. Jednak nie zawsze są one zdrowe i niekiedy mają nawet negatywne skutki dla organizmu. Warto więc wystrzegać się takich błędów i skorzystać z diety, która opiera się na zasadach zdrowego odżywiania. Dieta dr Ewy Dąbrowskiej składa się z dwóch etapów. Jej głównym celem jest oczyszczenie organizmu z toksyn, a przy okazji zrzucenie zbędnych kilogramów. Jest to oczyszczająca kuracja owocowo-warzywna.

Czym jest Dieta dr Dąbrowskiej

Dieta Doktor Dąbrowskiej to według jej zwolenników cudowny sposób na schudnięcie i przy tym poprawienie swojego stanu zdrowia- ale czy te stwierdzenia mają jakieś naukowe podstawy? Przeciwnicy tego sposobu odżywiania uważają zaś, że może ona powodować niedobory substancji odżywczych i jest zbyt ciężka, by przeciętny człowiek w niej wytrwał.
Dziś przyjrzymy się tej radykalnej diecie z bliska i przeanalizujemy, która ze stron ma rację.

Dieta dr Dąbrowskiej – na czym polega?

Na początku warto zaznaczyć, że celem przedstawionej tu diety jest nie tylko zrzucenie zbędnych kilogramów, ale też doprowadzenie organizmu do zdrowego funkcjonowania. Jej stosowanie ma więc za zadanie przywrócić naturalną homeostazę organizmu (która zaburzana jest np. przez przebyte choroby). Jednakże, aby prawidłowo manipulować homeostazą przy pomocy dobrego odżywiania, najpierw trzeba dogłębnie oczyścić organizm z zalegających w nim toksyn. Stąd też dieta doktor Dąbrowskiej składa się z dwóch etapów:

  1. Oczyszczanie organizmu.
  2. Zdrowe odżywianie.

Etap pierwszy przyjmuje postać głodówki leczniczej albo diety warzywno-owocowej. Drugi nazywa się etapem, lecz jest tak naprawdę wprowadzeniem do życia (na stałe) nawyków zdrowego odżywiania. Oba etapy muszą być wspomagane aktywnością fizyczną.

Zasady diety dr Dąbrowskiej

W pierwszym etapie, przez około 6 tygodni, spożywa się jedynie warzywa i owoce (w postaci soków albo surowe). Produktami, które są dozwolone, są jedynie warzywa niskoskrobiowe i owoce niskocukrowe. Niewskazane jest zaś przyjmowanie żadnych innych pokarmów. Każdego dnia diety powinno się spożywać maksymalnie 600 kcal. Co ważne, dr Dąbrowska wskazała, że ten etap diety nie powinien być jednorazowy, a warto go powtarzać – nawet cztery razy w ciągu roku.

Taki post jest bowiem pomocny w oczyszczaniu organizm z toksyn, szkodliwych substancji i związków chemicznych. Dzięki temu człowiek nabiera energii i sił witalnych. Natomiast etap drugi, czyli zdrowe odżywianie, opiera się na spożywaniu pokarmów takich jak: kasze, chleb razowy, orzechy, rośliny strączkowe oraz produkty mleczne, a wyłącza produkty wysoce przetworzone, zawierające konserwanty i sztuczne węglowodany (istnieje tutaj cała lista zakazanych produktów). Warto jednak wiedzieć, że istnieją przeciwwskazania do stosowania tejże diety. Są nimi: niedowaga, ciąża oraz choroby takie jak: cukrzyca, gruźlica, nowotwór, niewydolność nerek, czy nadczynność tarczycy.

Dieta ta zalecana jest zaś przede wszystkim osobom ze: słabą odpornością, problemami neurologicznymi i zaburzeniami hormonalnymi.

Siła diety dr Dąbrowskiej tkwi w naturze

Mocną zaletą tej diety jest fakt, że zakłada jedzenie ogromnej ilości warzyw i owoców, a te, jak wiadomo nie od dziś, są bogate w liczne przeciwutleniacze, czyli substancje, które chronią nasze DNA przed uszkodzeniami, a tym samym zmniejszają ryzyko chorób (szczególnie nowotworowych), a także spowalniają proces starzenia się organizmu na poziomie komórkowym. Mają także sporo błonnika, który spowalnia absorpcję cukru i ogranicza wchłanianie tłuszczu, przyśpiesza przemianę materii, a także wiąże wiele toksyn. Błonnik ma udowodnione naukowo działanie obniżające ciśnienie krwi i redukujące ryzyko wielu rodzajów raka.

Dietetycy, znając te właściwości, zalecają jedzenie 5 porcji warzyw lub owoców dziennie, a ile je przeciętny Polak? Czasem 3, czasem jedną… niektórzy z warzyw spożywają tylko frytki. Nic więc dziwnego, że Polacy tak wiele pieniędzy zostawiają w aptekach (właściwie to jesteśmy w czołówce Europy, jeśli chodzi o ilość kupowanych lekarstw).

Gdy w diecie brakuje absolutnie kluczowych składników, organizm niedomaga. I składników tych nie zastąpi żaden suplement, dlatego warzywa i owoce powinny być podstawą diety. Niestety, dwa tygodnie jedzenia dużych ilości tych zdrowych pokarmów nie zrekompensują miesięcy, a u niektórych nawet wielu lat, w których tychże produktów jedliśmy za mało. Dlatego nawet po zakończeniu diety dr. Dąbrowskiej zaleca się kontynuowanie wysokiego spożycia warzyw, niemniej już samo podjęcie takiej diety będzie dobrym początkiem w kierunku trwałych zmian w Twoim sposobie odżywiania.

Niska kaloryczność

Było trochę o największej zalecie, a teraz największa wada omawianej diety, czyli bardzo niska kaloryczność. Na początku diety, czyli w okresie postu warzywno-owocowego, spożywamy około 600-800 kcal dziennie, więc jest to stanowczo zbyt mało dla osób o aktywnym trybie życia.

Oczywiście da się taki post przetrwać. Niemniej – czapki z głów dla tego, komu się to udało, bo jest to piekielnie trudne, zwłaszcza kiedy pracujesz, zajmujesz się domem albo znajomi zapraszają Cię na piwo, a żona akurat je frytki, a Tobie ślina cieknie na podłogę, zaś burczenie w brzuchu przypomina ryk starego niedźwiedzia.

Wbrew obiegowej opinii głód nie powoduje żadnych negatywnych zmian w ciele (a wręcz czyni zmiany pozytywne, ale o tym za chwilę), ale jedynie w przypadku, gdy nie trwa dłużej niż dwa, trzy tygodnie.

Podejrzewam więc, że osoby będące na poście Dąbrowskiej przez tydzień lub dwa mogą odczuć wiele pozytywnych zmian w ciele, ale już osoby, które popadają w skrajność i kontynuują post miesiącami, mogą nabawić się sporych problemów.

Dieta Dąbrowskiej moim skromnym zdaniem byłaby dużo, dużo lepsza, gdyby włączyć do niej źródła roślinnych tłuszczów, takie jak siemię lniane, orzechy, pestki dyni, oliwa z oliwek, awokado, nasiona chia albo mleczko kokosowe. Przydałyby się również źródła roślinnego białka, takie jak np. soczewica, tofu, fasola, mleko sojowe (niesłodzone), ciecierzyca, kiełki, czy wspomniane wcześniej pestki i orzechy. Gdyby włączyć do tej diety powyższe produkty i osiągać kaloryczność 1200-2000 kcal na dobę (zależnie od Twojej wagi i aktywności), myślę, że byłaby to idealna dieta. Wiele osób jednak zupełnie nie zna się na zdrowiu i komponowaniu diet, więc boi się wprowadzać jakiekolwiek zmiany w ustalonym przez kogoś planie, a to duży błąd. Przechodzisz na dietę Dąbrowskiej i czujesz się non stop głodny? Dodaj do warzyw sporo oliwy, na litość boską, przecież i tak jest zdrowa jak nie wiem. Jeśli nie przekroczysz w ten sposób swojego bilansu kalorycznego, nadal będziesz chudnąć, choć trochę wolniej, ale i rozsądniej.

Autofagia

Gdy nasz organizm otrzymuje małą ilość białka, zaczyna się proces autofagii, czyli „usuwania” starych, uszkodzonych komórek w celu pozyskania z nich aminokwasów do budowy białek. Jest to tak jakby proces wewnętrznego recyklingu. Stanowi on doskonałą obronę przed nowotworami, bo powstają one właśnie ze starych komórek z uszkodzonym DNA, które mogą mutować.

Większość z nas spożywa białko praktycznie non stop, często w wysokich ilościach, bo dietę opieramy na mięsie i nabiale, co nie jest zbyt zdrowe, bo hamuje autofagię. Zmniejszenie ilości kalorii, a zatem i białka na diecie Dąbrowskiej może więc być dla niektórych zbawienne, choć oczywiście nie trzeba eliminować białka z diety całkowicie- stąd warto moim zdaniem dołączyć kilka źródeł zdrowych, roślinnych protein, co pozwoli nam lepiej znieść taki post.

Podsumowanie

Według mnie sam zamysł diety dr. Dąbrowskiej jest naprawdę dobry, choć autorka nie uwzględniła chyba, że większość ludzi nie ma dość silnej woli, by podjąć tak radykalny post, a poza tym ludzie, którzy całe życie jedli niezdrowo, będą czuć się źle, gdy nagle drastycznie zmniejszą ilość kalorii, bo ich organizm nie potrafi efektywnie korzystać z zapasów tłuszczu- stąd uczucie zmęczenia i bóle głowy tak często zgłaszane przez ludzi na tej diecie, które mijają, gdy organizm przyzwyczaja się do małej kaloryczności i zaczyna używać ciał ketonowych z tłuszczu, jako alternatywnego źródła energii.

Na diecie Dąbrowskiej typowy jest też nieprzyjemny zapach z buzi i ciała, który ludzie tłumaczą sobie oczyszczaniem z toksyn, ale tak naprawdę to po prostu ciała ketonowe, czyli właśnie produkty rozpadu tkanki tłuszczowej mają taki zapach. Aby temu zapobiec, po prostu trzeba jeść nieco więcej węglowodanów, oczywiście tych złożonych, które znajdziesz np. w roślinach strączkowych i batatach. To pozwoli Ci przetrwać dietę bez nieprzyjemnych dolegliwości. Z kolei włączenie do niej nasion, wzbogaci jadłospis o tryptofan, czyli aminokwas, z którego produkujemy serotoninę (ważny hormon szczęścia), której często brakuje nam, gdy nasza dieta jest radykalna.

Warto więc dać szansę diecie Dąbrowskiej, jeśli jesteśmy zdeterminowani i nie mamy żadnych przeciwwskazań zdrowotnych, choć proponuję, idąc za moimi radami, ulepszyć nieco tę dietę i oprócz warzyw jeść orzechy czy rośliny strączkowe, które są równie zdrowe i równie pomocne w odchudzaniu i oczyszczaniu organizmu.

Przed zastosowaniem jakiejkolwiek diety skonsultuj się z lekarzem, aby upewnić się, że jest dla Ciebie bezpieczna. Warto też wykonać badania krwi, bo osoby z niedoborami żelaza nie powinny stosować diet odchudzających. Życzę zdrowia i wytrwałości wszystkim, którzy chcą podjąć wyzwanie i idąc za wskazówkami dr. Dąbrowskiej, a także za moimi, powalczyć o lepsze ciało i poprawić stan swojego zdrowia!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.